Cukrzyca ciążowa

Kiedy planujesz zajść w ciążę, to nie wiesz, co ciebie czeka. Nie wiesz, czy będziesz miała wymioty, a może ostrą huśtawkę nastrojów. Na pewno też nie przewidujesz, jakie inne nieprzyjemne rzeczy mogą ciebie spotkać. Ja nie przewidziałam, że będę tzw. słodką mamą, czyli poznam na własnej skórze, czym jest cukrzyca ciążowa.

Historia mojej ciąży

To, że będę mamą potwierdziło się w maju 2013. Wtedy wykonałam test i zobaczyłam dwie mocne kreski. O ciąży niewiele wiedziałam, bo z mojego najbliższego otoczenia byłam pierwszą, która zaczęła wprowadzać w życie plan „założenie rodziny”. Pomimo braku praktycznej wiedzy nie bałam się porodu. Bardziej bałam się o przebieg ciąży, czyli o to wszystko na co często kobieta nie ma wpływu – czy dziecko prawidłowo rozwija się w brzuchu, czy przekazałam mu „odpowiednie” geny, czy będzie zdrowe.

Badania, badania, jeszcze raz badania

Wyniki większości badań moich i malucha przeprowadzonych w czasie ciąży były pozytywne. Jedyne, co było niepokojące to wyniki mojego poziomu glukozy i czerwonych krwinek. Na początku miałam stosować dietę bogatą w żelazo. Jednak po kilku miesiącach moje wyniki poprawiły się nieznacznie, więc zaczęłam przyjmować Sorbifer i to wystarczyło, aby podnieść ilość czerwonych krwinek. Odnośnie poziomu glukozy to w czasie pierwszych badań krwi w 8 tygodniu ciąży mój poziom glukozy na czczo wynosił 110. Było to na granicy normy, więc zaniepokoiło to ginekolog prowadzącą moją ciążę. Umówiłyśmy się, że będę stosować zasady żywienia dla kobiet z cukrzycą ciążową i po miesiącu wykonamy kolejne badania poziomu cukru we krwi. Posłuchałam porad lekarki, wprowadziłam w życie zdrowsze oddżywianie i moje wyniki poprawiły się. Każda kobieta w ciąży między 24. a 28. tygodniem ciąży jest kierowana na test doustnego obciążenia glukozą 50g. W moim przypadku wcześniejszych złych wyników wykonano od razu test większą dawką – 75g. Wynik był negatywny – po 1 godzinie i po 2 godzinach mój poziom cukru był powyżej normy, więc skierowano mnie do Poradni Diabetologicznej.

zdrowie vs  cukrzyca

Dieta kobiety z cukrzycą ciążową

Od samego początku ciąży jadłam zdrowo i unikałam słodyczy. Na początku nauczyłam się pić herbatę bez cukru, co dla mnie było mentalnie czymś niemożliwym (W czasie studiów zeszłam z 3 łyżek cukru do 2 łyżek i uważałam, że do końca życia nie tknę herbaty bez cukru). Odstawiłam napoje gazowane i lody, które latem kiedyś zawsze były dla mnie naturalnym sposobem na ochłodzenie się i ugaszenie pragnienia. Ale kiedy trafiłam do poradni diabetologicznej okazało się, że to, co robiłam dotychczas, jest niewystarczające. W poradni dostałam glukometr oraz konkretne wskazówki dotyczące pilnowania posiłków. W tym momencie moje życie zamieniło się w koszmar. Miałam plinować, aby moje wyniki poziomu cukru po 1 godzinie po posiłku były niższe niż 120. Okazało się, że większość rzeczy, które jem są dla mnie nieodpowiednie, bo podwyższają mój poziom cukru. Musiałam wykluczyć z diety chleb – wypróbowałam połowę asortymentu mojej pobliskiej piekarni i nie znalazłam nic służącego moim wynikom. Musiałam jeść tylko pieczywo typu Vasa. Aby mieć niskie wyniki jadłam na śniadanie i kolację tylko 3 kromki Vasy, jeden plaster szynki i zielony ogórek. Dodanie pomidora do tego „wypasionego” posiłku już zaburzało moje wyniki. Jak tylko poziom cukru na glukometrze pokazywał 140 dzwoniłam przerażona do poradni i konsultowałam moje menu. Na obiad jadłam pieczoną pierś z kurczaka, ryż i jakieś gotowane warzywa, ale nie za dużo, bo bałam się, że tak jak pomidor zaburzą mi wyniki. Teraz z perspektywy czasu widzę, że byłam źle prowadzona. Panie z poradni przez telefon wmawiały mi, że mam złe wyniki przez jedzenie pomidora. W ogóle nie reagowały, kiedy widziały moje menu, że jest za mało kaloryczne i dostarcza za mało mikroelementów, jak dla kobiety w ciąży. W czasie całej ciąży przytyłam 6-7 kg, a moja córka jak się urodziła ważyła 3,75 kg. Czyli odejmując wagę dziecka, wód płodowych i całej reszty, w czasie ciąży schudłam o kilka kg i nosiłabym o jeden rozmiar mniejsze ubrania gdyby nie brzuch. Mówiąc wprost: jadłam za mało i zbyt nudno 😉 W efekcie nie miałam siły na spacery. Przejście dwóch kilometrów było dla mnie za ciężkie – w trakcie spaceru brakowało mi sił. Miałam problemy ze zbyt wczesnymi skurczami brzucha (skurcze przepowiadające od 20 tyg.ciąży) i sądzę, że mój stan pogarszała uboga dieta. Nie dostarczałam moim mięśniom wystarczającej ilości mikroelementów. Cukrzyca ciążowa to stan zaburzonej gospodarki hormonalnej, którą dodatkowo pogarszało moje złe odżywianie. Aby nie zaszkodzić dziecku słuchałam porad, aby pilnować drakońskiej diety. Teraz wiem, że należało znaleźć innego specjalistę, który wytłumaczyłby mi pewne proste zasady i moje wspomnienia ostatniego trymestru ciąży byłyby przyjemniejsze. Błonnik wpływa pozytywnie na gospodarkę hormonalną w naszym ciele i dlatego kobiety z cukrzycą ciążową powinny jeść dużo surowych warzyw. Nikt nie powinien opowiadać głupot o pomidorach, tylko na konkretnych przykładach zachęcić mnie do poszerzenia diety o warzywa. Pewnie pomidor w sałatce z innymi nieprzetworzonymi warzywami miałby w perspektywie kilku tygodni odpowiednio prowadzonej diety bardzo dobry wpływ. Bo przecież na efekty diety należy patrzeć z perspektywy przynajmniej kilku dni w przypadku cukrzyków, a nie pojedynczego pomiaru cukru dla produktu jakim jest pomidor.

Dieta lepsza od insuliny – czy zawsze?

Najgorszą perspektywą dla mnie jako kobiety z cukrzycą ciążową było przyjmowanie insuliny w zastrzykach. Strasznie się bałam, że złe wyniki cukru będą oznaczały rozpoczęcie insulinoterapii. Więc dbałam jak najlepiej potrafiłam o wyniki. Udało się przez 3 miesiące żyć na Vasie, kurczaku, ryżu. Teraz wiem, że należy pilnować wyników, ale nie bać się insulinoterapii. Zastrzyki nie są takie straszne. Udało mi się ich uniknąć w pierwszej ciąży. W drugiej przyjmowałam insulinę i miałam większą swobodę w budowaniu swojego jadłospisu, jeżeli chodzi o gamę produktów. jak i ich gramaturę. Wreszcie w czasie drugiej ciąży jadłam różnorodnie i w odpowiednich ilościach. Nie jadłam za dwie osoby, ale nie jadłam jak anorektyczka, czy jak kulturysta tuż przed zawodami. Podobno kobieta w ciąży powinna jeść około 200 kalorii więcej niż przed ciążą, czyli jest to ok.10% więcej kalorii niż przy normalnym zapotrzebowaniu kobiety o mało aktywnym trybie życia.
Przyjmowanie insuliny na pewno wpływa na jakość życia kobiety w ciąży. Dla jednych może to być straszne brać zastrzyki w brzuch. Rodzaj terapii zastosowanej w przypadku cukrzycy ciążowej (a tym samym stan zdrowia kobiety) też determinuje, gdzie powinien odbyć się poród.

Poród z cukrzycą ciążową

Kobiety mające cukrzyc ę ciążową zależnie od wyników poziomu cukru nie muszą rodzić w specjalistycznych szpitalach. Szpitale dzielimy ze wzgledu na stopień referencyjności, czyli stopień wyspecjalizowania jednostki do przyjmowania skomplikowanych porodów i opieki nad noworodkiem. Istnieją 3 stopnie referencyjności. Kobiety z cukrzycą ciążową mające dobre wyniki glukozy we krwi i stosujące jedynie dietę mogą rodzić w szpitalach o pierwszym stopniu refencyjności, czyli w każdym szpitalu powinni je przyjąć i nie odmówić opieki. Tak właśnie było w moim przypadku – mój pierwszy poród odbył się bez żadnych problemów w szpitalu dla kobiet o ciąży niepowikłanej, bez większych patologii, rodzących w terminie. Natomiast kobiety przyjmujące insulinę są traktowane jako ciąże z większym zagrożeniem i najlepszą opiekę uzyskają w szpitalach z trzecim stopniem referncyjności. Te placówki to szpitale kliniczne państwowych uczelni medycznych potrafiące pomóc kobietom z problemami pojawiającymi się z czasie ciąży oraz noworodkom zbyt wcześnie urodzonym.

O samym przebiegu porodu napiszę kolejny wpis.

Jedno przemyślenie nt. „Cukrzyca ciążowa

  1. Będąc w ciąży trzykrotnie, trzy razy byłam na granicy cukrzycy ciążowej. Około 7-8 miesiąca zaczynały się pomiary, kłucie i moje zniecierpliwienie. Dieta bardzo mi odpowiadała, bo czułam się doskonale stosując się do jej zaleceń. W 8 miesiącu (rodziłam pod koniec 8-ego) schudłam 4 kilogramy gubiąc zbędne rzeczy, a dziecko rosło i doskonale się rozwijało. Dzień po porodzie wyglądałam jak szkapa. Po ciąży ani śladu. To było super. Tak było przy pierwszej ciąży, bo bardzo się pilnowałam. Przy drugiej już nieco sobie folgowałam, a przy trzeciej chyba najbardziej odpuściłam. Wszystko było ok, ale ostatnia córka była największym dzieckiem. Kolejno 2680, 2700, 4260 🙂 Noemi urodzić nie było łatwo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *