Wielki ekran dla mam

Po urodzeniu świat się zmienia, ale ja ciągle chcę temu zaprzeczyć. Trochę walcząc z jakimś tam stereotypem, trochę chcąc sobie udowodnić, że przez macierzyństwo niczego się nie traci. Jestem kinomaniaczką i w ostatnim roku brakowało mi chodzenia do kina. Jednak odkryłam, że nie muszę organizować opieki dla dziecka i płacić drogo za bilety w weekendy, aby pójść do kina. Ktoś mądry wymyślił seanse dla mam z niemowlakami.

Czy też tak macie, że jak wracacie z urlopu to rzucacie się na internet i nie możecie przestać lajkować wszystkich słit foć znajomych, brać udział we wszystkich sieciowych dyskusjach i czytać wszystkie zaległe artykuły?

Miałam w weekend podsumować wyjazd albo zrobić obróbkę wyjazdowych postów, ale nic nie wyszło, bo jak jakiś nałogowiec rzuciłam się do siedzenia na fejsbuku, czytania nowych blogów, a nawet sprawdzania poczty na dziwnych portalach społecznościowych…
Zatem jak już nasyciłam się światem wyszukiwarek, portali społecznościowych, blogów to przystępuję do prawdziwej notki 🙂
Już miesiąc temu powinien powstać ten post, bo oto pod koniec sierpnia wybrałam się na seans kinowy specjalnie kierowany do mam z małymi dziećmi. Straszliwie mnie to intrygowało – jak to wygląda: przyjść do kina z niemowlakiem – gdzie wózek zostawić, jak i gdzie ułożyć dziecko, czy będzie światło włączone, czy dźwięk rzeczywiście będzie ciszej, ile osób będzie itd.
Jestem kinomaniaczką – uwielbiam oglądać filmy i seriale. Robię to nałogowo na tv, bardzo rzadko na komputerze, a na wielkim ekranie ostatnio jeszcze rzadziej. Kiedyś nie było dla mojego męża i mnie problemu wybrać się do kina. Chodziliśmy średnio 3 razy w miesiącu. Teraz jedynie chodzimy jak Teściowa zaopiekuje się Małą, a mieszka ponad 350 km od Warszawy, więc chyba byliśmy w kinie póki co 3 razy w ostatnim roku.
Na szczęście pamiętałam, że jak jeździłam do pracy to na ścianie kina widziałam plakaty pt. Multi Baby Kino. Sprawdziłam na stronie Multikina, że w całej Polsce w wybranych kinach co środę o 12:00 jest emisja filmu specjalnie dla mam z maluszkami. Postanowiłam oczywiście spróbować. Cena biletu wynosi 15 PLN, więc jakby się Małej nie podobało i musiałabym wyjść po 15 minutach, to nie jest tak dużo. Doczytałam na stronie, że wózek jest zostawiany w specjalnym miejscu pod nadzorem, a w zamian można wziąć fotelik dla dziecka.
Tak też było – za bilet zapłaciłam 15 PLN, wózek został odstawiony do korytarza dostępnego tylko pracownikom kina, dostałyśmy fotelik. 
Bardzo pozytywnie zdziwiło mnie wyposażenie sali kinowej. Otóż pod ekranem został stworzony kącik dla dzieci. W rogu stał przewijak, obok nocnik w kształcie sedesu. Przed siedzeniami pierwszego rzędu zostało ułożonych kilka mat edukacyjnych i całkiem spora ilość zabawek. Maty były czyste i nowe. Zabawki dla dzieci od 0+ do 24 miesięcy.  Światło było zredukowane do bocznych lampek zatem można było się swobodnie poruszać po sali widząc swoje stopy, a zarazem niemowlaki mogły spać. Dźwięk był cichszy niż zazwyczaj i nie pamiętam, żeby były jakieś reklamy przed filmem 🙂
Na seans przyszło około 10 mam i 2 ojców. Dzieci było więcej i to w różnym przedziale wiekowym, bo można było znaleźć takie maluszki, które spały w fotelikach, takie które leżały grzecznie na kocykach obok mamy, takie chodzące w kółko po sali, a nawet 6-latki, które towarzyszyły rodzeństwu. Super, że seans odbywał się na wielkiej sali VIP, a nie po macoszemu w jakiejś małej salce. W ten sposób dzieciaki sobie wzajemnie nie przeszkadzały – te biegające i głośne tym śpioszkom i łakomczuszkom. Niektóre mamy siedziały na szerokich schodach, które 4 miesięcznym dzidziom w zupełności wystarczają, zatem panowała na sali dowolność w zajmowaniu miejsc.
Ogólnie bardzo polecam spróbowanie, czy Wam mamom i Waszym maluszkom odpowiada taki typ spędzania wolnego czasu. Minusem takich specjalnych seansów jest dobór filmów – niestety jest to tylko 1 seans w tygodniu i to kino wybiera film, więc czasami ciężko jest trafić na film, na który chciałoby się pójść w danym momencie.
Zamierzam jeszcze przejść się na seanse do innych kin studyjnych, aby mieć porównanie i wreszcie obejrzeć jakiś niehollywoodzki film 🙂

1 thought on “Wielki ekran dla mam

  1. Ja pierwszy raz poszłam do kina kiedy synek miał 1,5 roku korzystając z okazji, że tato zabrał go na wycieczkę do dziadków. Wiem, że z Multibabykino korzystała moja siostra, jednak właśnie dobór filmów jest taki sobie, zazwyczaj takie najbardziej komercyjne szmiry :D. Jestem kinomaniaczką, ale mam ten problem, że mieszkam teraz w kraju, którego języka dopiero się uczę i chodzenie do kina to wyzwanie: praktycznie wszystkie filmy są dubingowane i szukam zazwyczaj takiego gdzie jednak zdecydowano się na napisy, a oryginał jest w języku angielskim. Mam nadzieję, że z biegiem czasu to się zmieni i będę coraz więcej rozumiała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *